Rezerwat Dziecka
MONIKA
1.
Historia mego ojca we mnie. Początek ginie w mroku
mojej dziecięcej duszy - długo zanim się zacznie wędrówka
za śladami jego obecności, naprzód bowiem była nieobecność.Kiedy byłam małą dziewczynką, biegałam raźno po trawie,
zganiałam kury z podwórka, w łóżeczku sypiałam z misiem,
potem mi sprzykrzył się miś, więc odtąd sypiałam z lalą.
Zrywałam wiosną kwiatuszki dla kogoś, dla kogoś, dla kogoś...
Taty przy mnie nie było, nie było taty na ziemi.
Chcę mieć tatusia za ziemi bliziutko, blisko serca,
muszę go sobie wyszukać, wyłuskać z cichego obrazu
i z całej mojej nadziei urodzić, urodzić, urodzić...Wiele razy zanosiłam kwiatuszki, gdy go nie było w pokoju,
stawiałam je na biurku i odchodziłam natychmiast.
Rozpozna moją obecność
po bukiecie, który w wazoniku pozostał przy jego książkach.
Pomyśli "jestem w jej sercu" i mnie w swoim sercu poszuka
choćby na chwilę.
Gdy byłam daleko - pisząc list zrywałam kwiatuszek
i wkładałam mu do koperty razem z kartką napisaną niezdarnie,
nie mam bowiem łatwości pisania i nie umiem tego wypowiedzieć,
co jest we mnie.
Lecz wszystkiego dowie się po kwiatku, który wraz z listem
przyniesie mu listonosz i razem z moimi myślami,
a zwłaszcza z sercem.Czy w to uwierzysz?...
Gdyby ciebie nie było na ziemi, patrzyłabym z politowaniem
na album lat niemowlęcych - i tamta nie znałaby tej,
a ta snów tamtej. Wszystko byłoby rozbite,
nie stanowiło jedności - a przecież stanowi.2.
Historia mego ojca we mnie rozpoczyna się nieobecnością,
w której on stale być musiał, chociaż go wcale nie czułam.
Doskonale zespolona z matką nie wiedziałam, że kiedyś wybuchnie,
bo tkwi we mnie całej korzeniami jakby drugi równoległy pień.
Właśnie teraz dopiero dojrzałam: pień podwójny pośród tylu drzew
w lesie. Jakież bogactwo konarów i gałęzi, a w górze listowia,
wszystko rośnie z jednego systemu, korzenie są bowiem wspólne.
Tak rósł we mnie ojciec przez matkę,
a ja właśnie byłam ich jednością,
tym fragmentem w całokształcie drzewa, poprzez który rosną oba pnie.
Zdało mi się najzupełniej dziwne, że mam być fragmentem najgrubszym
(potem bowiem drzewo się rozszczepia na dwa pnie sobie równoległe,
a każdy z nich jest już cieńszy).
Patrzałam zatem zdumiona
na te myśli, które we mnie przeszły z rozdwojonego drzewa.
Tak rósł we mnie ojciec przez matkę - lecz ja długo go nie dostrzegałam,
nie odczułam, iż jest obecny, chociaż we mnie korzeniami tkwił.3.
Jakże bardzo cię kocham, mój ojcze,
dziwny ojcze, zrodzony w mej duszy,
Ojcze, który we mnie się urodziłeś, by mnie urodzić -
nie wiedziałam przez tyle lat, że tak bardzo we mnie się rozrosłeś,
nie znałam długo twej twarzy, ciepłych oczu, schylonego profilu,
aż do dnia, w którym skojarzyłam przeogromne pragnienie mej duszy
właśnie z tobą -
aż do dnia, w którym nieobecność musiała stać się obecnością,
bo ona była wcześniej -
Ojcze mój, ja walczę o ciebie. Bądź ty we mnie, jak ja chcę być w tobie.4.
Teraz jesteśmy w lesie, drzewa się pną,
ostatni trójkąt światła pozostawia zaciszną zatokę
pomiędzy wyspą konarów a drżącymi falami powietrza.
Wieczór lasu, mały wieczór lasu do wielkiego wznosi się wieczoru,
który zaraz wypełni nieboskłon -
kiedyż się to wypowie, co zawiera się w tobie i we mnie,
co zalega do głębi świadomość i chyba czeka na słowa?
Czy znajdziemy kiedyś będąc razem chwile dla takich słów,
które wynoszą na wierzch to, co naprawdę jest w głębi,
i jakoś sprawdzimy na co dzień istnienie tego, co jest?
Ten świat, który jest w tobie, odkrywam powoli i naraz:
to świat mojego ojca - jakże bardzo pragnę w nim być!(nuci:)
(Ciemna uliczka wśród drzew i wiele jest takich ulic
i w wielu biegną kierunkach - któryż się z którym spotka? -
Już nie wiem, czy siedzisz w fotelu głębokim przy lampie z abażurem,
czy pochylony dorzucasz drew do ogniska.)Te momenty wciąż się spotykają. Każdy jest ważny nad wyraz
przez jedną wspólną treść, jest ważny z powodu odbicia:
z niewidzialnych bowiem korzeni rozrosło się we mnie to wszystko,
co w sobie noszę dzisiaj.5.
No właśnie, mrok już dojrzał i ciemność stała się zupełna,
krawędzi drzew trudno oddzielić od całej reszty powietrza.
Jak się cieszę, że jesteś tu ze mną.
Siądziesz sobie zaraz w fotelu
ze mchu -
wszyscy też zaraz się zejdą, ognisko żywiej zapłonie,
będziemy popijać herbatę i suchary pogryzać z masłem
i konfiturą, potem będziemy śpiewać...
Jak to dobrze, że jesteś na świecie,
bo myślałam, że ciebie już nie ma, a potem myślałam "nie dotrę",
a przecież dotarłam i czuję, że ciebie już mam.